|
|
|
| Z wolna słowom odbieram blask... |
| |
| Słowa: Karol Wojtyła |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Z wolna słowom odbieram blask, spędzam myśli jak gromadę cieni, z wolna wszystko napełniam nicością, która czeka na dzień stworzenia.
To dlatego, by otworzyć przestrzeń dla wyciągniętych Twych rąk, to dlatego, by przybliżyć wieczność, w którą byś tchnął.
Nie nasycony jednym dniem stworzenia, coraz większej pożądam nicości, aby serce nakłonić do tchnienia Twojej Miłości. |
| powrót do góry |
| To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią... |
| |
| Słowa: Karol Wojtyła |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią do tego poranka zimą. Tyle lat już wierzyłeś, wiedziałeś na pewno, a jednak nie możesz wyjść z podziwu.
Pochylony na lampą, w snopie światła wysoko związanym, nie podnosząc swej twarzy, bo po co – - i już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany, czy tu w głębi zamkniętych oczu –
Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia, oprócz słów odszukanych z nicości – ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia, które będzie całą treścią wieczności. |
| powrót do góry |
| Co to znaczy, że tyle dostrzegam... |
| |
| Słowa: Karol Wojtyła |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Co to znaczy, że tyle dostrzegam, gdy nic nie widzę kiedy już poza horyzont ostatni osunął się ptak, kiedy fala w szkle go ukryła – opadłem jeszcze niżej zanurzając się razem z ptakiem w nurcie chłodnego szkła
Im bardziej wzrok natężam, tym widzę mniej, i woda schylona nad słońcem tym bliższe przynosi odbicie, im dalszy od słońca oddziela ją cień, im dalszy cień od słońca oddziela moje życie.
Więc w mroku jest tyle światła, ile życia w otwartej róży, ile Boga zstępującego na brzegi duszy. |
| powrót do góry |
| Ktoś się długo pochylał nade mną... |
| |
| Słowa: Karol Wojtyła |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Ktoś się długo pochylał nade mną Cień nie ciążył na krawędziach brwi. Jakby światło pełne zieleni Jakby zieleń, lecz bez odcieni. zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.
To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru, które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną, chociaż przemija opodal - lecz wtedy się staje wiarą i pełnią.
(...)
Zamknięty w takim uścisku – jakby muśnięcie po twarzy, po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa, która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy – w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga. |
| powrót do góry |
| Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem... |
| |
| Słowa: Karol Wojtyła |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem. Nie przefruniesz tamtędy jak ptak. Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej, aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.
Tam już spojrzeń żadna zieleń nie nasyci, nie powrócą oczy uwięzione. Myślałeś, że cię życie ukryje przed tamtym Życiem. w głębiny przechylonym.
Z nurtu tego – to wiedz – że nie ma powrotu. Objęty tajemniczym pięknem wieczności! Trwać i trwać. Nie przerywać odlotów cieniom tylko trwać coraz jaśniej i prościej.
Tymczasem wciąż ustępujesz przed Kimś, co stamtąd nadchodzi zamykając za sobą cicho drzwi izdebki maleńkiej – a idąc krok łagodzi – i tą ciszą trafia najgłębiej. |
| powrót do góry |
| O, czuć tę chwilę nicości... |
| |
| Słowa: Karol Wojtyła |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
O, czuć tę chwilę nicości, tę chwilę sprzed stworzenia – i nie odstępować jej nigdy jak nie odstępuje się cienia. Powracać ciągle w ten czas, gdy utulony tylko Twoją Myślą niewinność większą niż dziecko i głębszą miałem przejrzystość. Dziś oszołomiony istnieniem, zapominam o mojej nicości. w dalekich się błąkam promieniach, oderwany od promieni najprostszych.
Lecz jedno spojrzenie w głąb, które wieczność odsłania z przepływu – jedno najprostsze spojrzenie, w którym w Myśli znów Twojej przebywam. –
To wtedy – gdy w blasku ukrytym skupiam siebie całego, i staję się znów Twoja Myślą miłowanym biały żarem Chleba.
|
| powrót do góry |
| Często myślę o tym dniu widzenia... |
| |
| Słowa: Karol Wojtyła |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Często myślę o tym dniu widzenia,
który pełen będzie zdziwienia
nad tą Prostotą,
z której świat jest ujęty,
w której przebywa nietknięty
aż dotąd
- i dalej niż dotąd.
A wtedy konieczność prosta coraz większą staje się tęsknotą
za owym dniem,
który wszystko obejmie tak niezmierną Prostotą,
miłosnym tchem.
|
| powrót do góry |
| Miłość mi wszystko wyjaśniła... |
| |
| Słowa: Karol Wojtyła |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Miłość mi wszystko wyjaśniła miłość wszystko rozwiązała – dlatego uwielbiam tę Miłość gdziekolwiek by przebywała. A, że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu, w którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie, ale wiele jest z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa, i tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie. Więc w takiej ciszy ukryty ja-liść oswobodzony od wiatru, już się nie troskam o żaden z upadających dni gdy wiem, że wszystkie upadną. |
| powrót do góry |
| Proszę Cię, byś mnie ukrywał... |
| |
| Słowa: Karol Wojtyła |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Proszę Cię, byś mnie ukrywał
w miejscu niedostępnym,
w nurcie cichego podziwu
lub w nocy posępnej.
Proszę Cię, byś mnie osłaniał
od tej strony, co zapada w mrok
a proszę Cię, byś mnie odsłaniał
ku tej stronie, co przykuwa wzrok
bo wiem o takim ukryciu, że w nim
nic nie rozproszę z tych słońc,
które płoną pod horyzontem
spojrzeń utkwionych w głąb.
A wtedy dokona się cud
przemiany:
Oto Ty staniesz się mną -
ja – eucharystyczny. |
| powrót do góry |
| Żyję, nie żyjąc w sobie |
| |
| Słowa: św. Jan od Krzyża |
| Tłumaczenie: o.Bernard od Matki Bożej |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Żyję, nie żyjąc w sobie,
Nadziei skrzydła rozwieram,
Umieram, bo nie umieram!
Ja już nie żyję w sobie,
Bez Boga żyć nie mogę!
Bez Niego i bez siebie?
Miast życia – tysiąc śmierci!
W głębię życia się wdzieram,
Umieram, bo nie umieram!
To życie, którym żyję,
To zaprzeczenie życia,
To ciągłe umieranie!
Aż pójdę do zdobycia
Ciebie, mój Boże! – Słyszysz?
Ja się życia wypieram,
Umieram, bo nie umieram!
Pozbawiony tu Ciebie,
Jakież życie mieć mogę?
Jeno śmierć ustawiczna!
Czuję o siebie trwogę,
Serce w bólu się krwawi –
Więc ku Tobie spozieram,
Umieram, bo nie umieram.
Wyrwij mnie już z tej śmierci,
Boże mój, i daj mi życie!
Nie chciej mnie dłużej trzymać
Na tym wygnańczym świecie!
Patrz jak Ciebie pożądam,
W bólu rany otwieram,
Umieram, bo nie umieram!
Lecz będę już tu płakał
I znosił ból istności,
Bo trwa moje wygnanie
Za grzechów moich złości...
Lecz kiedy ten czas przyjdzie,
Na który duszę otwieram,
Kiedy szczęśliwy zawołam:
Żyję, bo nie umieram!?
|
| powrót do góry |
| Santo Subito |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Brakuje nam słów A wypowiedział ich tysiące Brakuje gestów A wyraził ich setki Brakuje znaków A sam był jednym wielkim znakiem Brakuje nam odwagi A mówił: nie lękajcie się Brakuje nam sił A do końca dźwigał krzyż Brakuje nam wiary A pokazał jak mamy żyć Santo santo santo subito Santo santo santo subito Santo santo santo santo Santo Brakuje nam pokory A pochylał się nad każdym Brakuje nam pokoju A zawsze bronił słabszych Brakuje nam nadziei A jej świadkiem będzie po wsze czasy Brakuje nam radości A pocieszał nas do końca Brakuje nam miłości A wzywał: sursum corda Brakuje nam Boga A pokazał życiem jak Go spotkać Santo santo santo subito Santo santo santo subito Santo santo santo santo Santo |
| powrót do góry |
| Modlitwa modlącego się |
| |
| Słowa: Krzysztof Buszman |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Modlę się Boże do Ciebie - bo modlę Taką widać odczuwam potrzebę Stąpając maluczkim twardo po ziemi Tęsknię za niebem. Modlę się Boże do Ciebie - bo modlę O nic nie proszę, chęci mam szczere Bo gdybym o coś Ciebie poprosił To byłby interes. Do Ciebie się modlę, Panie - mój Boże Modlitwą łagodzę rozpaczy zarzewie Beze mnie zaiste - istnieć nie możesz A ja bez Ciebie. Modlę się Boże do Ciebie - bo modlę I myślę ja sobie przed tą podróżą Że gdybyś istniał, a ja bym nie wierzył Straciłbym dużo. Modlę się Boże do Ciebie - bo modlę Tym co powiem nie będę się chełpił Gdyby nie było ludzi na ziemi Kto by Cię wielbił ? Do Ciebie się modlę, Panie - mój Boże Wśród beznadziei co hula po świecie I trwać mi daje wiara niezłomna Że jesteś przecież. |
| powrót do góry |
| Niech |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
niech dłoni Twoich biel
zaleje duszy mojej czerń
niech nabiorę barw jaśniejszych
niech się stanę trochę lżejszy
niech
niech dłoni Twoich chłód
ugasi ten palący głód
niech się w końcu raz nasycę
niech poczuję co to życie
niech
niech dłoni Twoich żar
roztopi serca mego stal
niech nie boję się słabości
niech pokocham jak naprościej
niech
|
| powrót do góry |
| On |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Kiedyś miałem piękny dom
Kiedyś miałem piękny sad
Przyszedł On i zabrał go
Przyszedł On i zabrał go
Oddaj dom
Oddaj sad
Oddaj wszystko to
Z czym byłem za pan brat
Ona tam była też
Moja piękna jedyna
Przyszedł On i zabrał ją
Przyszedł On i zabrał ją
Nie ma jej
Nie ma jej
Setki innych
Zakryły nawet cień
Ja również obecny byłem tam
Stałem ze sobą sam na sam
Przyszedł On zasłonił moją twarz
Przyszedł On zasłonił moją twarz
Zniknął dom
Zniknął sad
Nie ma jej
Nie ma mnie
Sam na sam
Ja bez ja
Pytam cię
Czy już wiesz
Tylko On
Jest tu wciąż
Słyszę go
Jego głos
Kiedyś miałem piękny dom
Kiedyś miałem piękny sad
Ona tam była też
Byłem tam i ja
Oddaj dom
Oddaj sad
Oddaj wszystko to
Z czym byłem za pan brat
|
| powrót do góry |
| Sens jaki? |
| |
| Słowa: Janusz Szuber |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Sens jaki tego wszystkiego
Gonitwa do upadłego
Podczas golenia śpiewanie
I grzanek opiekanie
Węzeł gordyjski krawata
I usztywniony na lata
Badasz odbicie w witrynie
Ty płyniesz i tamto płynie
W zapachu spalin przez mosty
Liany lin anten porosty
Gazet pstrokate skrzydła
I reklam malowidła
Czegoś tam wyliczanie
Na komputera ekranie
A potem w barze za mgłą
Hałasu ściszony gong
Jej rzęsy w bukiecie koniaku
I palców werbel do taktu
Nietaktem tamten takt
Pospiesznie spełniony akt
Sens jaki tego wszystkiego
Gonitwa do upadłego
Anioła windy wznoszenie
Rajskiego ogrodu ścielenie
Zachwytu krótkie rzężenie
Sens jaki? Sens jaki? Sens jaki
I w błysku magnezji olśnienie
Sen taki, sen taki, sen taki...
|
| powrót do góry |
| Ojojoj |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Ojojoj
Co się dziej ze mną
Ojojoj
Co się dzieje z każdym z nas
Tyle razy już mówiłem
Tyle razy już pisałem
Co w mej głowie siedzi
Aż za bardzo wiem
Dosyć słów - pora być
Dosyć słów - pora żyć
Bez koncepcji, bez projekcji
Tyle razy uciekałem
Tyle razy odlatywałem
Co oznacza lęk
Aż za bardzo wiem
Dosyć już eskapizmu
Dosyć już tych truizmów
Tyle razy zaczynałem
Tyle razy odkładałem
Niezdecydowanie
Czy tak na imię mam
Dosyć już wątpliwości
Dosyć już niepewności
Sztachnę się życiem jak papierosem. |
| powrót do góry |
| Niepodzielone |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
To jest dobre
To jeszcze mogę
A tego już nie
Niby proste
To jest dno
A to jest szczyt
Tego dotykam
A tam chcę być
Niby łatwe
Co się musi stać
By przebudzić się
Usunąć granice
Niepodzielone
Niezniewolone
Niewysłowione
To jest życie
A to jest śmierć
Tego pragnę
A z tamtym precz
Niby jestem
To jestem ja
A to mój cień
Siebie znam
A jego mniej
Niby razem
A jakby przypadkiem
|
| powrót do góry |
| 21 gramów |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
A gdyby tak w końcu się odważyć
Podążyć za sercem, chwycić się marzeń
A gdyby tak w końcu porzucić swe piekło
Pójść swoją drogą i poczuć się lekko
Dwadzieścia jeden gramów
Tyle ponoć w nas jest duszy
Dwadzieścia jeden gramów
A tak trudno ją poruszyć
A gdyby tak w końcu uczuć nie tłumić
Szczerze zapłakać, w radości się zgubić
A gdyby tak znowu być wolnym jak dziecko
Pójść swoją drogą i poczuć się lekko
A gdyby tak w końcu pokochać bez granic
Życia się nie bać, sukces mieć za nic
A gdyby tak w końcu dać światu odetchnąć
Pójść swoją drogą i poczuć się lekko
|
| powrót do góry |
| Piosenka dla Taty |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Czasem sobie myślę
Po co tyle ciśnień
Ileż można walczyć
Ciągle gubić krok
Tak niewiele trzeba
Jedno słowo: przebacz
I powrócić tam
Gdzie zawsze czeka ktoś
Twój ja jestem twój
Ojcze mój, tato mój
Twój ja jestem twój
Ojcze mój, tato mój
Czasem sobie myślę
Po co tyle myślę
Czy nie można prościej
Bez kompleksów żyć
To ty jesteś duży
A ja jestem mały
Już nie pragnę więcej
Tylko Twoim być
Twój ja jestem twój
Ojcze mój, tato mój
Twój ja jestem twój
Ojcze mój, tato mój
Czasem sobie myślę
Nim wzejdzie przebiśnieg
Że ta zima uczuć
Musi skończyć się
Chcę pokochać prościej
Nie bać się miłości
To nie takie trudne
Kiedy czuję, że:
Twój ja jestem twój
Ojcze mój, tato mój
Twój ja jestem twój
Ojcze mój, tato mój
|
| powrót do góry |
| Bez korzeni nie ma skrzydeł |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
dedykuję mamie
Kocham to za mało
Jak ta wątła gałąź
Przed Tobą mamo
Chylę się
Chciałem dotknąć nieba
Oderwać się od drzewa
Teraz spadam mamo
W dłonie Twe
Spracowane jak poranek
Po kolejnej nocy zarwanej
Spracowane ale piękne
Do dawania wyciągnięte
Kocham to niewiele
Co ma liść powiedzieć
Drzewu – mamo
Jestem z Ciebie
Chciałem głośno szumieć
Bo liść nie rozumie
Że bez drzewa, mamo
Nie istnieje
Bez korzeni nie ma skrzydeł
Choćbym wzleciał na wyżyny
Choćbym wzbił się na sam szczyt
Bez korzeni jestem nikt
Bez korzeni nie ma skrzydeł
Choćbym wzleciał na wyżyny
Choćbym wzbił się na sam szczyt
Bez Ciebie mamo jestem nikt
|
| powrót do góry |
| Otwórzcie drzwi |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Otwórzcie drzwi
On czeka za progiem
Otwórzcie drzwi
Nie zamykajcie powiek
Otwórzcie drzwi
Nie lękajcie się
Otwórzcie drzwi
Niech wejdzie w nie
Światło
Życie
Miłość
Niech płynie, niech płynie
Otwórzcie drzwi
On czeka za progiem
Otwórzcie drzwi
Czy Bóg, czy człowiek
Otwórzcie drzwi
Przyjmijcie go
Otwórzcie drzwi
Niech płynie doń
Światło
Życie
Miłość
Niech płynie, niech płynie
|
| powrót do góry |
| Bo jeśli to miłość |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Jeśli ja jestem twoim snem
To ty jesteś moim też
Możemy wyśnić wszystko
Wszystko co tylko chcesz
Być razem bardzo blisko
I nie bać się
Bo jeśli to miłość
Koniecznością staje się
Bo jeśli to miłość
Zabiera cię gdzie chce
Bo jeśli to miłość
Nieważne jak i gdzie
Bo jeśli to miłość
Silniejsza jest niż lęk
Jeśli ty jesteś moim snem
To ja jestem twoim też
Możemy wyśnić siebie
I przenieść we własny sen
Nie bać się niedopowiedzeń
Nie czekać na lepszy dzień
Bo jeśli to miłość
Koniecznością staje się
Bo jeśli to miłość
Zabiera cię gdzie chce
Bo jeśli to miłość
Nieważne jak i gdzie
Bo jeśli to miłość
Silniejsza jest niż lęk
I tylko nie otwieraj oczu
I tylko nie budź się
Ten sen ma tak dużo mocy
Poniesie cię
Bo jeśli to miłość
Bo jeśli to miłość
Bo jeśli to miłość
Śnij ten sen
|
| powrót do góry |
| Mów do mnie mów |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Przez zew
Przez gniew
Przez płacz
Przez śmiech
Do mnie mów
Przez ciszę
Przez zgiełk
Przez jawę
Przez sen
Do mnie mów
Mów do mnie mów
Bym poczuć mógł
Że zawsze jesteś obok tuż
Że zawsze jestem tylko twój
Przez zdradę
Przez lęk
Zazdrości jęk
Do mnie mów
Przez żar
Przez chłód
Miłości głód
Do mnie mów
Mów do mnie mów
Bym poczuć mógł
Że nawet jeśli sensu brak
Nic nie dzieje się ot tak
Przez zew
Przez gniew
Przez płacz
Przez śmiech
Do mnie krzycz
Przez ciszę
Przez zgiełk
Przez jawę
Przez sen
Do mnie krzycz
Krzycz do mnie krzycz
Bym nie mógł się skryć
I pytał siebie z całych sił?
Kim jesteś? Kim jesteś? Kim jesteś? Kim?
|
| powrót do góry |
| Fala jest morzem |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Jak fala ku morzu, tak ja ku Tobie
Dobry Boże, proszę, rozjaśnij mi tę drogę
Niech w mroku nie gaśnie nadziei horyzont
Niech niepewności kilometry jak najszybciej miną
Nagle z wiatrem przypłynął taki cichy głos:
Fala jest morzem
Morze jest falą
Falą jesteś ty
Wypłyń na głębię
Nie bój się więcej
Zacznij prawdziwie żyć
Jak fala ku morzu, tak ja ku Tobie
Dobry Boże, proszę, otwórz oczy moje
Bym wreszcie przejrzał Twoimi oczami
Bym się nie ścigał już więcej z innymi falami
Nagle z wiatrem przypłynął taki cichy głos:
Fala jest morzem
Morze jest falą
Falą jesteś ty
Wypłyń na głębię
Nie bój się więcej
Zacznij prawdziwie żyć
|
| powrót do góry |
| Dziękuję i tak |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Za to, co było – dziękuję.
Na to, co będzie – tak.
Wziąłem, co mi dałeś.
Wezmę, co mi dasz.
Za zdrowie i za chorobę
Za karę i za nagrodę
Za szczęście i za pech
Za świętość i za grzech
Za ludzi i za samotność
Oczywistość i ulotność
Za niewiedzy dar
Za świadomości czar
Dzięki, dzięki, dzięki, dzięki
Tak, tak, tak
Dzięki, dzięki, dzięki, dzięki
Tak, tak, tak
Za dużo i za mało
Za siłę i za słabość
Za prawdę i za pic
Za wszystko i za nic
Za wieczność i codzienność
Za chleb, herbatę, krzesło
Za wino i za krew
Za życie i za śmierć
Dzięki, dzięki, dzięki, dzięki
Tak, tak, tak
Dzięki, dzięki, dzięki, dzięki
Tak, tak, tak
Za to, co było – dziękuję.
Na to, co będzie – tak.
Wziąłem, co mi dałeś.
Wezmę, co mi dasz.
|
| powrót do góry |
| Wszystko będzie dobrze |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Wszystko będzie dobrze i tak
Chociaż dobre różny ma smak
Wypij wszystko duszkiem do dna
A będzie dobrze a jak
To zależy już tylko od ciebie
Jedno wszakże muszę powiedzieć
Od cierpienia nie ma odwrotu
Możesz tylko mieć na nie sposób
Rozpuść je kropla po kropli
Rozpuść je w morzu miłości
Niech sie rozejdzie po duszy
Nie próbuj go jednak zagłuszyć
A wszystko będzie dobrze i tak
Chociaż dobre różny ma smak
Wypij wszystko duszkiem do dna
A będzie dobrze a jak
To zależy już tylko od ciebie
I od kogoś jeszcze nad tobą
Nie musisz wszystkiego wiedzieć
Ważne byś szedł swoją drogą
I byś przyjmował co dają
I byś oddawał co wziąłeś
Nic tutaj nie jest twoje
Dawaj, bierz i szanuj
A wszystko będzie dobrze i tak
Chociaż dobre różny ma smak
Wypij wszystko duszkiem do dna
A będzie dobrze o tak
|
| powrót do góry |
| Włącz serce |
| |
| Słowa: Marcin Styczeń |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
Tak bardzo chciałeś w sobie zagłuszyć
Płacz dziecka, który w głowie aż huczy
Myślałeś, że to najlepszy sposób
Lecz nie uciekniesz od jego głosu
Tak bardzo chciałeś wymazać z pamięci
Te chwile klęski, chwile udręki
Myślałeś, że to najlepsza metoda
Ale przed sobą nie można się schować
A zatem czym prędzej
Wyłącz głowę, włącz serce
Wyłącz głowę, włącz serce
Tak bardzo chciałeś w sobie zabić
Tę pustkę, która wszystko trawi
Myślałeś, że to najlepsze wyjście
Lecz powiedz szczerze, co to życie
Tak bardzo chciałeś wziąć wszystko na rozum
Wyjaśnić logicznie wewnętrzny niepokój
Myślałeś, że to najlepszy chwyt
Ale to miłość określa twój byt
A zatem czym prędzej
Wyłącz głowę, włącz serce
Wyłącz głowę, włącz serce
A zrozumiesz więcej
|
| powrót do góry |
| Kobieta w stylu retro |
| |
| Słowa: Anna Świątkowska |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| |
W banalnej scenerii
Na nudnym przyjęciu
Zobaczył ją po raz pierwszy
Nosiła kapelusz z szerokim rondem
On patrzeć chciał na nią bez przerwy
Kobieta w stylu retro
Kobieta nie dla niego
Z nią na rzymskie wakacje
Na śniadanie u Tiffaniego
Gdzieś ciągle biegała
Wiatr zrywał kapelusz
Porywał też jego błaganie
On gonił za nią i ciągle zapewniał
Że będzie jej sługą lub panem
Gdy jakiś czas później
Odeszła na zawsze
On smutek serca zagłuszał
Przy czwartym kieliszku pomyślał sobie
Niech diabli wezmą te w kapeluszach
|
| powrót do góry |
| Zejdźmy się jak na wilię |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Zejdźmy się jak na wilię. Razem podzielimy
Nasz strach, strapienie, niejasność, zwątpienie
Może ten chleb kamienny dotknięty przez innych
Stanie się miękkim chlebem naszej ziemi
Zaśpiewajmy, co jeszcze przez łzy można nucić
I postawmy talerze dla tych co wędrują
Może się który zdrowo do nas wróci
I wyciągnijmy ręce... Niech wszyscy poczują
Że to co we mnie umiera to w innym
Być może jeszcze żyje. A co w nim umiera
To we mnie jak w Betlejem zrodziło się teraz
Nie trzeba życzeń bo i co tu życzyć
Wystarczy kącik, chwilka żeby się przełamać
Tym co najbardziej boli. I razem policzyć
Bliskich którzy przegrali ale nie chcą kłamać
Zejdźmy się jak na wilię. Razem podzielimy
Co boli ciebie. A co boli innych |
| powrót do góry |
| Nikt nie odgadnie |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Nikt nie odgadnie
Sfałszowano nas bardzo dokładnie
Życie w nas jeszcze żywsze
Prawdy w nas bardziej prawdziwsze
A i dno głębiej na dnie
Przyjmą nas bez zmrużenia
Każdy bank nas wymienia
Każdy dom wysoko ocenia
Lepszych nie ma
I nie będzie
Nawet w życiu wiecznym
Nie mówcie o żadnym błędzie
To fałszerstwo jest ostateczne
Jesteśmy miarą stworzenia
Choć inni są twoich nie ma. |
| powrót do góry |
| Oda świąteczna |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Szczęśliwi którzy razem z nami
W supermarketach wózek pchają
I dumnie przed kasami stając
Są jak wybrańcy u bram raju
Szczęśliwi, którzy z rodzinami
Żrą w macdonaldach wielką bułę
I wszystkich smaków świata czułych
Zatkani bułą nie zaznają
Dusz ich nie dusi przypomnienie
Innego świata. Wszystko mają
Co chcieli. Po dostępnej cenie...
Więc choć koszmary oglądają
W telewizorach. Jak zaklęci
Śpią cicho, płytko, bez pamięci |
| powrót do góry |
| Nie pytaj ptaka |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Nie pytaj ptaka jak się lata
Bo spadnie żeby odpowiedzieć
I czasem do końca świata
W polityki krzakach się zasiedzi
Wielu takich. Tłusto podrośli
Przemienili skrzydła na fraki
I podróżują radośnie
Do urzędów nie byle jakich
Pięknie latają. Zasiadając
W odrzutowcach. I znak zostawiają
Smugi
Niebo nam nad głową krają
Na kawałki
Co się nie składają |
| powrót do góry |
| Się |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Się nie patrzę w oczy. Się innym na ręce
Patrzę. Się tak uczyłem. Się bardzo męczę
Się nikim nie wyręczę...
Bo się na swoje
Ręce uważnie patrzę.
Się siebie boję
Do lustra prosto w oczy
Się zajrzeć boczę
Się nie dowierzam sobie nawet że jestem
Się podejrzliwie słucha – Bije serce
Niby moje a może jest i podstawione
W przeciwną stronę
Pośrodku nocy
Się woła pomocy
Zagląda się sobie w twarz
No jak się masz? |
| powrót do góry |
| Rozmowa duszy z ciałem |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Czy przyjdzie czas, że zatęsknimy choć do nienawiści
Jaką miał Judasz – bo w niej żyła miłość
On nie wędruje z Bogiem tak jak my poszliśmy
Spokojni, bogobojni jakby nic nie było
Pewno – nikt z nas nie zdradzi bo i co ma sprzedać
Nawet gdy chleb i ryby były pomnożone
Myśmy jedli półgębkiem. Nazbyt były słone
Nie dla nas to jedzenie. Każdy ma w kieszeni
Własne śniadanko. Potem do obiadu
Spacerek i Msza święta. Wreszcie gadu, gadu
I na cmentarzu kawałeczek ziemi
Nikt z nas nie był Judaszem. A więc na pomniku
Wytną „Ave Maryja” Kościół nas pochwali
Krzyżem odznaczy jak swych męczenników
Jakbyśmy kiedy pod tym krzyżem stali |
| powrót do góry |
| Sen |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Stoimy, wstyd zjadamy, wyczekując sprawy
Każdy, każdego prosi o naprawę
Skrzydeł. Bo znów je mamy. Są nam objawione
Lecz jakie marne, jakie uświnione
Trzeba czyścić. Samemu tych piór nie oczyścisz
Choć są z ciebie a zawsze od Ciebie - jak myśli
Trzeba o pomoc prosić
I ludzi przeprosić
I obmywać im płaczem skrzydła, także brudne
A łzy muszą być szczere. O, jakie to trudne
Ile łez nazbyt suchych, ile przebaczenia
Wylewaliśmy. A nic się nie zmienia...
Dopiero ktoś zapłakał - skąpo lecz uczciwie
I zajaśniały pióra anielsko prawdziwie
Dopiero. A tak późno. Czemu każdy zwlekał?
A teraz skrzydła naprawia drugiego
W popłochu. Płacząc jako rajska rzeka
I modli się za niego
Modli się za niego |
| powrót do góry |
| Narodziny |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Narodziny – mój panie
To jest ubieranie
W umieranie
Zapinanie
Rozpinanie
Cerowanie
Pranie
Prasowanie
Łatanie
Szukanie
A śmierć – proszę pana
To jest rozbieranie
Z umierania |
| powrót do góry |
| Aniele mych pradziadów |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Aniele mych pradziadów chłopskich daj tę siłę
Z jaką się w bezimiennej powstaje godzinie
Gdy pół nocy pół świtu. Gdy świat ucichł w zimie
I ojczyzna jest - jakby Boga już nie było
Modlitwo moja. Teraz nie umieraj
I dla nas niebo wysoko otwieraj
Bośmy już zapomnieli cośmy tam widzieli
Rzuć nam na ziemię promień - abyśmy się wspięli
Choć trochę wyżej i patrząc z półnieba
Ujrzeli swoje życie tak jak pewno trzeba
Aniele mych pradziadów. Wspomóż naszą słabość
Zapal gwiazdy jak świecę. To czas gdy się rodzą
Najczystsze nasze myśli, a zmory przychodzą
By je jak owce dusić i zabijać radość
Modlitwo moja. Nie odchodź, nie gaśnij
Powiedz że zaraz wszystko się wyjaśni
Byśmy nie zapomnieli, że przyjaciół mamy
Oni wołają do nas, my do nich wołamy
I przez głuchotę, tępotę ciemności
Kiełkują pierwsze promienie radości |
| powrót do góry |
| Nie o myślenie proszę |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Nie o myślenie proszę
Nie o rozumienie
Przywróć mi Panie
Zwyczajne patrzenie
Nawidziałem się byłem
Nic nie zobaczyłem
Pewno się przed Tobą
W pyle drogi kryłem
Proszę rozbij tę ciemność
Jedną chwilką jasną
By mignęła przede mną
Moja droga własna... |
| powrót do góry |
| Choćby was opuścili |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Choćby was opuścili wszyscy przyjaciele
Jest jeszcze Jakiś o którym nie wiecie
Więc trzeba ruszyć szukać Go po świecie
Jako iskierki w wygasłym popiele
Ale tak trudno w drogę – Jak nagle zostawić
Graty choć odrapane ale uzbierane
Samochód telewizor lodówkę mieszkanie
I strach w który się każdy przez lata obsprawił
Ale tak ciężko wyjść lekko na drogę
Na brzeg nieznany w ubraniu jedynym
I na bosaka pójść morzem za Bogiem
I jak Piotr Jemu wierzył tak zawierzyć innym
Piotr się przewrócił my też zatoniemy
Lepiej czekajmy zamknięcie za drzwiami
Niech ten Przyjaciel do nas dojdzie morzem ciemnym
Wyjrzyjmy przez judasza może Go poznamy |
| powrót do góry |
| Uciekali błogo |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Uciekali błogo – jeszcze lekką nogą
Bo ubita ścieżka była dla nich drogą
Nie widzieli siwej głowy kurzu
Która za doliną miała się wynurzyć
Nie znali jak brodzi się w szarej czuprynie
Tego co minęło innym i nas minie
Po co im wiedzieć. To przypomni
Garb co na grzbiecie rośnie ogromny
Po co im wiedzieć. I tak nie pojmują
Wierzą że skrzydła pod garbem się klują |
| powrót do góry |
| Pomiędzy nami |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Pomiędzy nami w pomiętej odzieży
Stał Łazarz co zmartwychwstał i jeszcze nie wierzył
Że wrócił do nas. Że go dotykają
Ludzie stłoczeni w nagrzanym tramwaju
Jechał do pracy. Bo gdzie miał z wieczności
Wrócić? Zapomniał życia, więc kogoś zezłościł
Komuś przeszkadzał wysiąść. I tak popychany
Kołysał się szarawym powietrzem pijany.
Potem robił jak co dzień. Nikt nie zauważył
Dotknięcia Boga, które miał na twarzy
Nikt nie brzydził się pleśnią na jego ubraniu
Więc zapominał sobie o swym zmartwychwstaniu
O błysku co rozerwał ciemność...
Razem z nami
Wrócił dźwigając siatkę z zakupami
Zjadł, zerknął w telewizor i jak wszyscy w bloku
Położył się do łóżka. Zapadł w grobu spokój
I spał jako my wszyscy, którzy nocą śpimy
I rankiem powracamy albo odchodzimy. |
| powrót do góry |
| Z gitarą chłopcy idą |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Z gitarą chłopcy idą tacy naiwnie młodzi
Że nie zapyta żaden jak po tej ziemi chodzić
Ogieniek papierosa twarz im oświetlił miękko
Niosą swoją gitarę jak Gwiazdę Betlejemską
I pędzą swe marzenia niby wesołe stada
Aż kurz się w górę wznosi do gardła się zakrada
Więc chrząkamy niepewnie patrząc gdzie teraz doszli
Bo idą z Narodzenia prościutko w Piątek Gorzki |
| powrót do góry |
| Oj, gębo moja |
| |
| Słowa: Ernest Bryll |
| Muzyka: Marcin Styczeń |
| Płyta: Bryllowanie |
| |
Oj, gębo moja. Zbyt smutny
Jęzor ci urósł. Na wietrze
Powiewa. Lecz gdy bezwietrznie
Zaraz go ktoś przydepcze
Butem podkutym
A miał jęzor wesoło zaganiać
Pieśni w taki kraj uradowania
Że nie złapiesz nawet kropli oddechu
Tyle będzie sukcesów w tym śmiechu |
| powrót do góry |
|